O napięciu między potrzebą więzi a lękiem przed zranieniem
Wielu ludzi opisuje swoje doświadczenie relacyjne w podobny sposób: bardzo chcą być blisko, a jednocześnie gdy bliskość się pojawia, zaczynają się wycofywać, dystansować, tracić zainteresowanie albo prowokować konflikty. To paradoksalne i bolesne doświadczenie, które często rodzi pytanie: co jest ze mną nie tak, że pragnę relacji, a jednocześnie jej unikam?
Ten konflikt nie jest oznaką zaburzenia ani niedojrzałości. Jest jednym z najbardziej podstawowych napięć ludzkiego życia psychicznego.
Bliskość jako spełnienie i zagrożenie
Bliskość obiecuje ukojenie: bycie widzianym, zrozumianym, ważnym dla kogoś. Dla wielu osób jest odpowiedzią na głęboką potrzebę więzi. Jednocześnie jednak bliskość oznacza zależność a zależność wiąże się z ryzykiem. Im bardziej nam na kimś zależy, tym bardziej możemy zostać zranieni.
Dlatego bliskość często uruchamia lęk: przed odrzuceniem, przed utratą kontroli, przed byciem zdemaskowanym w swojej kruchości. To, co jednocześnie przyciąga i karmi, może też przerażać.
Skąd bierze się lęk przed bliskością?
Lęk przed bliskością rzadko dotyczy wyłącznie aktualnej relacji. Często ma swoje korzenie w wcześniejszych doświadczeniach więzi, tych z dzieciństwa lub wczesnych relacji. Jeśli bliskość była kiedyś niestabilna, obciążona napięciem, nadmiernymi oczekiwaniami albo nagłym wycofaniem, psychika mogła nauczyć się, że zbliżenie oznacza zagrożenie.
W takich przypadkach dystans pełni funkcję ochronną. Chroni przed bólem, który kiedyś był zbyt trudny do zniesienia. Problem polega na tym, że mechanizm ten działa również wtedy, gdy realne zagrożenie już nie istnieje.
Jak lęk przed bliskością przejawia się w relacjach?
Lęk przed bliskością nie zawsze wygląda jak unikanie relacji. Często objawia się bardziej subtelnie:
- nagłym chłodem emocjonalnym po okresie intensywnej bliskości,
- irytacją lub krytycyzmem wobec partnera,
- wycofaniem się w pracę, obowiązki lub świat wewnętrzny,
- poczuciem duszności, gdy relacja staje się bardziej zobowiązująca.
Zdarza się też, że osoby obawiające się bliskości wchodzą w relacje, w których dystans jest wpisany w strukturę z partnerami niedostępnymi emocjonalnie lub relacjami „na pół”.
Pragnienie bliskości nie znika
Ważne jest, że lęk przed bliskością nie oznacza braku potrzeby relacji. Wręcz przeciwnie, często towarzyszy mu silne pragnienie więzi, które jednak nie znajduje bezpiecznego ujścia. To rodzi wewnętrzne napięcie: z jednej strony potrzeba bycia blisko, z drugiej impuls, by się chronić.Ten konflikt bywa źródłem dużego cierpienia. Może prowadzić do poczucia winy, wstydu albo przekonania, że „coś jest ze mną nie tak”. Tymczasem z perspektywy psychodynamicznej jest to logiczna odpowiedź psychiki na wcześniejsze doświadczenia.
Bliskość a utrata siebie
Dla niektórych osób bliskość wiąże się również z lękiem przed utratą własnej tożsamości. Bycie z kimś może budzić obawę, że trzeba będzie zrezygnować z siebie, swoich granic, potrzeb czy autonomii. Wówczas dystans staje się sposobem na zachowanie poczucia kontroli i odrębności.
Ten lęk często pozostaje niewypowiedziany, ale silnie wpływa na dynamikę relacji. Partnerzy mogą doświadczać go jako chłodu lub braku zaangażowania, nie widząc, że w tle toczy się walka o zachowanie siebie.
Czy można nauczyć się bezpiecznej bliskości?
Bliskość nie jest umiejętnością, którą można opanować poprzez proste techniki. Jest raczej doświadczeniem relacyjnym, które kształtuje się w czasie, w kontakcie z drugim człowiekiem. Jeśli wcześniejsze doświadczenia były zbyt bolesne, potrzebna jest nowa, bezpieczna przestrzeń, w której możliwe będzie stopniowe oswajanie lęku.
Dla niektórych osób taką przestrzenią staje się terapia – indywidualna lub terapia par. Nie po to, by zmusić się do bliskości, lecz by zrozumieć, czego tak naprawdę się boimy, i nauczyć się rozpoznawać momenty, w których uruchamiają się stare mechanizmy obronne.
Bliskość jako proces, nie stan
Bliskość nie jest czymś, co raz osiągnięte zostaje na zawsze. Jest procesem – dynamicznym, zmiennym, podatnym na kryzysy. W każdej relacji pojawiają się momenty zbliżenia i oddalenia. Pytanie, które warto sobie zadać brzmi nie czy się boimy, ale czy potrafimy ten lęk rozpoznać i pomieścić.
Zrozumienie własnego lęku przed bliskością nie oznacza jego natychmiastowego zniknięcia. Może jednak otworzyć drogę do relacji, w której dystans nie musi być jedyną formą ochrony.


